3/14/2005

Bajanie, bajanie...

śnieg właśnie kapie. kapie z dachów, rynien, nosów...niemożliwie się mokry zrobił. a było tak ładnie, tak miło...płatki plątały sie pomiędzy rzęsami, skrzypiało pod nogami i szczypało w policzki.
i już po śniegu. zostały rozmoknięte kupy brudnego błota pośniegowego i inne kupy tez....jest szaro i buro. typowo - kołderkowo. gorąca herbata, ksiażeczka i Michael Buble w eterze :) no, smutno jest po prostu...zieleń nie zielona bo jeszcze szara, biel już przetrawiona i taka to pora bez pory roku. do zwariowania...
a może zmienić fryzurę? pomalować ściany na groszkowo (:))?
samemu przerwać pochmurną passe?

j'ai deja pleure deux fois quand je l'ai regarde.

1 Comments:

Blogger Dominique said...

ha, pogoda kaloszowa...
ja nosze kalosze
ty nosisz kalosisz
my nosimy kalosimy...itd
:)

3/18/2005  

Prześlij komentarz

<< Home