4/09/2005

Rozstanie to taka mała śmierć...

::::::::::::::::::::::::::::::::::::
znowu będę umierała, aby powstać jak fenix z popiołu, jak kot co siedem żywotów ma...na nowo umrę, aby poznać cudowność samotności i docenić obecność jego koło siebie...odrodzę się późną wiosną jak cynia zakwitnę w pełni....i zawszę będę i kochała będę i tak jak teraz tęskniła będę...
:::::::::::::::::::::::::::::::::::

***rozstanie jest ptakiem***

rozstanie jest ptakiem
który rozpostarł pióra
ode mnie do ciebie

wszystkie pióra są ciemne
wszystkie dni
bez ciebie

noce drżą
rozsypane pióra
po niebie

kiedy przyjdziesz
złote pióra zbiegną się w słońce
umrze ptak
H. Pośwatowska

1 Comments:

Anonymous Anonimowy said...

Ehh...chciałam tu coś dość sensownego napisac...ale...ale chyba już nie wiem co:)...

Lubię tęsknotę, bo chwile spotkania sa wowczas tak wyraźne w zyciu....lecz nie lubię jesli tesknota staję się czestsza niz radosc, kiedy trwa zbyt długo... Nie tego nie lubie...

Pozdrawiam:) I zapraszam, ktoregos wolnego dnia do Gdańska (do mnie) na kawe:) tudziez dobre winko - wyrob taty ale miodzioo:)

Daga

4/10/2005  

Prześlij komentarz

<< Home