Rozstanie to taka mała śmierć...
::::::::::::::::::::::::::::::::::::
znowu będę umierała, aby powstać jak fenix z popiołu, jak kot co siedem żywotów ma...na nowo umrę, aby poznać cudowność samotności i docenić obecność jego koło siebie...odrodzę się późną wiosną jak cynia zakwitnę w pełni....i zawszę będę i kochała będę i tak jak teraz tęskniła będę...
:::::::::::::::::::::::::::::::::::
znowu będę umierała, aby powstać jak fenix z popiołu, jak kot co siedem żywotów ma...na nowo umrę, aby poznać cudowność samotności i docenić obecność jego koło siebie...odrodzę się późną wiosną jak cynia zakwitnę w pełni....i zawszę będę i kochała będę i tak jak teraz tęskniła będę...
:::::::::::::::::::::::::::::::::::
***rozstanie jest ptakiem***
| rozstanie jest ptakiem który rozpostarł pióra ode mnie do ciebie wszystkie pióra są ciemne wszystkie dni bez ciebie noce drżą rozsypane pióra po niebie kiedy przyjdziesz złote pióra zbiegną się w słońce umrze ptak |
| H. Pośwatowska |

1 Comments:
Ehh...chciałam tu coś dość sensownego napisac...ale...ale chyba już nie wiem co:)...
Lubię tęsknotę, bo chwile spotkania sa wowczas tak wyraźne w zyciu....lecz nie lubię jesli tesknota staję się czestsza niz radosc, kiedy trwa zbyt długo... Nie tego nie lubie...
Pozdrawiam:) I zapraszam, ktoregos wolnego dnia do Gdańska (do mnie) na kawe:) tudziez dobre winko - wyrob taty ale miodzioo:)
Daga
Prześlij komentarz
<< Home