10/09/2005

Pierwsza prezentacja :)

...ta malutka kocia po lewej stronie to Ginger...moja kiciunia...moja, moja...nasza...no, bo moja i michałowa troche. teraz będę miała dwa mruczydła w domu...już się nie mogę jej doczekać...będzie u nas w dzień moich urodzin..czyli w czwartek. lilililil....:)

***
kiedys przeczytałam taki tekst o odpowiedzialności, że jeżeli chce się mieć dziecko to powinno się najpierw przez rok opiekowac roślinką, później zwierzakiem i jeżeli wszystko będzie ok, to można pomyśleć o tym żeby mieć dziecko.
hmmmm....
chyba przetestuje M. najpierw na naszej biednej Ginger...:) bo M. najpierw powiedział, że taki kot to chyba stówkę więcej kosztuje (na miesiąc czyli, że za jedzenie), później powiedział, że on się boi (mieć ze mną kota), następnie, że jejku jejku co to będzie i że to jest przecież odpowiedzialność (jakbym nie wiedziała) i że przy takim małym kotku to już nie wolno...się tego :), bo trzeba dawać przykład...i wiele miał takich argumentów....jeszcze, że piwa nie wolno i jak on pojedzie na narty..:)
no to ja już nie wiem...
ale jeszcze powiedział coś co pozwoliło mi się głupio uśmiechać do końca dnia: chcę mieć z Tobą dziecko...

rozumie ktoś mężczyzne?