myśli mi się plotą. pędzą przed siebie na oślep i nie pozwalają się zrewidować...nie mogę nadążyć za tą gonitwą myśli i zdań, które mam lub chcę wypowiedzieć. z drugiej strony nie mam do powiedzenia nic konkretnego, a wsztko to co jest bardzo konkretne nie nadaje się do napisania. nie nadaje się(?) albo nie mam odwagi, żeby to napisać.
jest wiele spraw, które wolę przemilczeć i zamknąć gdzieś głęboko w sobie, udawać, że nie pamiętam. wcal nie znaczy to że oszukuje samą siebie. obiecałam sobie, że tego nie będę robić. never ever. nie oszukuje więc. podświadomie czuję, że jeszcze nie jestem gotowa na pokonanie moich wszystkich demonów. więc je usypiam w sobie. śpiewam im spokojnym szeptem: ciii..nic się nie dzieje, pomyślę o tym jutro albo później...ciii. i zasypiają do następnego momentu, który swoim charakterem pobudzi emocje.
czasami jestem zła. zła na siebie, na innych, na wszystkich, na każdego. czasami jestem po prostu zła. jestem złym człowiekiem i ...dobrze mi z tym. przez chwilę. przez mały moment uśmiecham się zjadliwie i wydaję mi się, że wygrałam. później nachodzi mnie kac - typowy moralniak, czasmi bywa, że jest za późno ( a nie ma niczego gorszego gdy bywa za późno), na jakąkolwiek poprawe, więc trwam w swojej gębie...i projektuje gęby na wszystkich dookoła.
czasami się staram. być lepszym, dojrzalszym i bardziej wartościowym czlowiekiem. tworzę dzieła sztuki. dzieła dobroci. dzieła empatii. dzieła dobrego człowieka.
potrafię robić magiczne sztuczki i czarować pozytywne nastroje. rozśmieszyć i pocieszyć. potrafię wziąć za ręke i przeprowadzić przez wysoki most. potrafię skoczyć za kimś w ogień.
potrafie byc lepsza dla kogoś niż dla siebie.
w sekundę staję sie robaczycą.
pryska czar.
znika domek z kart.
0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home